Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Moje listopadowe łowienie

Obraz
Jesienią lubię na Wiśle szukac okoni. W tym roku zacząłem bawic się w tworzenie własnych przynęt gumowych, co w połączeniu z  praktyką na rzecznym poligonie, poskutkowało ciekawymi obserwacjami. Łowiłem powyżej progów wodnych. Bonusem takiego łowienia, były coraz częstsze, w moim przypadku, przyłowy miarowych sandaczy.

Plecionka 0,04, główki 4-8g i imitacje okonków w rozmiarze ok 5cm sprawdzały się świetnie przy łowieniu rzecznych kanibali w rozmiarze 30+. Ryby biły w takie przynęty bardzo pewnie.
Sandacze łowiłem na te same przynęty co okonie. Co ciekawe, niejednokrotnie, napotkani wędkarze, łowiący klasycznym opadem,  na przynęty w bardziej "sandaczowym" rozmiarze,  mieli znacznie gorsze wyniki.

Z przynęt fabrycznych bardzo spodobały mi się gumki fish arrow w rozmiarze 2'.Okoniom z moich miejscówek też wpadły w oko... 
Idzie zima, czas strugania woblerów i pracy nad nowymi wabikami. Miejmy nadzieję, że doświadczenia tego sezonu zaprocentują i powstaną kolejne przynęty…

Urban fishing

Obraz
Urban fishing zdobywa coraz większą rzeszę zwolenników. W różnych krajach można spotkać zapaleńców ze spinningiem łowiących drapieżniki w scenerii miejskiej, organizowane są zawody wędkarskie. Wzięło i mnie na miejskie łowy. Postanowiłem odwiedzić swoją okoniową miejscówkę z czasów, kiedy mieszkałem w Krakowie. Miałem trochę czasu po pracy, więc uzbrojony w mój ulubiony, ostatnio, zestaw (SG Parabellum 0-7g + spro addiction Micro Cast + techron 0,03) zacząłem biczować wodę. Łowiłem gumami odlanymi w domowych warunkach w moich testowych kolorach. Pierwsza godzina wypadła bardzo słabo. W wędkowaniu przeszkadzał silny wiatr a ryby nie chciały reagować na żadne próby przechytrzenia. Brania doczekałem się na moim „drugim dołku”. 

Malutki sandaczyk był dobrą wróżbą na popołudnie nad Wisła, woda „otworzyła się”. Pojawiły się fajne okonie i sporo drobnego sandacza (do 40 cm). Powoli ustawał wiatr i łowienie stawało się przyjemniejsze. Na trzecim dołku czekała mnie niespodzianka.…

I znowu karpiowate...

Obraz
Tak, klenie, krąpie i inne mulaki, ale wcale mnie to nie nudzi. Miejscówka darzy fajnymi rybkami i nie jest eksploatowana przez innych wędkarzy. Delikatny sprzęt, mini wobki, jigi gumki... Łowię głównie o poranku. Ryby są aktywne, ale trzeba się wstrzelic z przynętą bo w zależności od dnia, a nawet  godziny różne przynęty bywają numerem jeden. Polubiłem bardzo krąpie i ich woblerową agresję. W  łowisku są również leszcze , ale jeszcze nie udało mi się skusic żadnego. Do następnego razu...


Spinningowy białoryb...

Obraz
Mglisty poranek nad moją nową miejscówką miło mnie zaskoczył. Wprawdzie, o dziwo, na napływie główki nie miałem nawet jednego brania, za to przejście na zapływ mini-ostrogi wynagrodziło mi początkowe niepowodzenie. Ryb było sporo. Agresywne brania dużych krąpi (ok 30cm) przyprawiały o zawał , płocie brały na minijigi, klenie i jazie atakowały woblerki. Pojawił się też nowy gatunek w moich spinningowych zdobyczach - certa ok 33-35 cm. Największą rybą dnia był kleń ok 52 cm. Poranek bardzo udany...

kleniki, klenie i KLEŃ

Obraz
Dawno nie odwiedzałem tej starej opaski i sobotni wypad traktowałem trochę zwiadowczo, chciałem też przetestowac zrobione niedawno gumki. Pierwsze rzuty nie napawały optymizmem, ale i tak zanotowałem jakieś brania na nowe rippery. Przyłożyłem się na serio dopiero od miejsca, które umownie nazywam barkówką. W ruch poszły woblerki pływające. Długo kombinowałem, zanim zwróciłem uwagę opaskowych kleni na przynętę. Przypadł im do gustu zielony akrylek o dośc wyraźnej pracy. Pierwszy konkretny kleń odprowadził wobka pod samą szczytówkę i dyskretnie zniknął w nurcie. To był kawał ryby. Następne kleń był znacznie mniejszy, taki czterdziestaczek, ale i on nie uderzył. Przeszedłem troszkę niżej i poprowadziłem wobka tak, żeby przeszedł jakiś metr od wystających przy brzegu głazów. Przy wyjściu z luku nastąpiło miękkie branie i już po zacięciu wiadomo było, że to będzie jeden z tutejszych „dziadków”. Hamulec zagrał i kleń zaczął swoje manewry. Ale po dośc krótkim, jak na waruki i sprzęt, holu ry…

Gumowe klenie

Obraz
Wypad nad wodę był z tych spontanicznych. Szybka decyzja, zjazd nad wodę i montowanie sprzętu w drodze na miejscówkę. Miałem niewiele ponad godzinę, żeby poszukać boleni lub kleni na moim odcinku Wisły. Czy szukałem skutecznie? Hmm… nie bardzo. Woblerem boleniowym porzucałem może 20 minut i zniechęcony silnym wiatrem przeniosłem się na kleniową miejscówkę. Stan wody był dramatycznie niski, ale pod samym brzegiem woda sączyła się przez głębszy dołeczek. Postanowiłem, że przynajmniej przetestuję nowe modele gumek kleniowo-jaziowych przygotowane na końcówkę sezonu 2015. Wybór był dobry, bo już przy pierwszym przeprowadzeniu wabika zauważyłem cień, który wystartował do ripperka i pewnie zassał gumę. Hol na delikatnym sprzęcie był przyjemny, mimo, że rybka miała ciut poniżej 40 cm. Po uwolnieniu klenia nie spodziewałem się już niczego szczególnego, ale następne rzuty przyniosły jeszcze dwie kolejne ryby, z których jedna, niestety się wypięła. Woda zaczęła opadać jeszcze bar…

Kumulacja...

Obraz
Nie będzie to notatka o niesamowitych ilościach złowionych ryb, czy rekordowych okazach, raczej o szczęściu i moim sporym zdziwieniu, ale po kolei...  Godziny popołudniowe, wypad mega krótki, ot godzinka żeby porzucac, cel - białoryb. Wybrałem się nad moją Wisłę gdyż mam upatrzoną miejscówkę w której pływają fajne karasie leszcze i inne mulaki. Ukręciłem naprędce kilka microjigów, spakowałem SG Parabellum do 7g, a na młynek nawinąłem pajęczynkę - nanofil 0,04. Po kilku rzutach czułem że nie będzie zbyt ciekawie, bo na łowisku co jakiś czas atakowały drapieżniki. Przy zatopionym drzewie uderzył szczupak, trochę dalej w trawach zaatakował boleń. Posłałem przynętę trochę bliżej, w zatoczkę przy brzegu. Krótki opad, dwa obroty korbką, znowu opad i bum. Tępy opór i odjazd w stronę nurtu. Wiem, że to nie podhaczenie, ale nie mam pojęcia co to za ryba. Obstawiam dużego klenia, ale po chwili widzę, że to fajny szczupak. Zaczynam się zastanawiac czemu jeszcze nie obciął linki i wtedy zauważam…

Dziwna wiosna

Obraz
To dla mnie chyba najgorsza wędkarska wiosna od kilku lat. Prawie w ogóle nie jeździłem na ryby, a jak już pojechałem... W marcu i kwietniu wyrwałem się w sumie może 3 razy nad wodę. Jak zwykle szukałem jazi. Coś tam złowiłem, coś  widziałem, ale największą marcową rybą okazał się sandacz ponad 60 cm z lodowatej Wisły. Nie wiem kto był bardziej zdziwiony na brzegu.

Moja Wisła to odcinek przegrodzony stopniami wodnymi, ot taki relikt dawnych czasów z którym nie bardzo wiadomo co dalej robic. Niestety łowienie poniżej zapór jest bardzo nieprzewidywalne, bo jeżeli woda opada nagle o pół metra, następnie, podnosi się o jakieś 30 cm, żeby za chwilę  znowu się obniżyc, to ciężko jest cokolwiek zaplanowac. Ryby przyzwyczaiły się do tego stanu rzeczy, a i wędkarze też sobie jakoś radzą, ale to wymaga sporej elastyczności. Na moich miejscówkach łowiłem jakieś klenie maksymalnie do 40 cm, ale nie w oszałamiających ilościach.
Drugi temat to Raba. Byłem raz po "zimnych ogrodnikach" no …

Marcowy pstrąg

Obraz
Postanowiłem zwiedzic dziś kolejny odcinek pewnej rzeczki. Pojechałem trochę w ciemno i na początku trafiłem na niezbyt ciekawy fragment wody, ale dużo się przemieszczałem przez trzy godziny i w końcu trafiłem w obiecujące miejsca. 

Na początku nie mogłem się wstrzelic. Łowiłem głównie jigami, ale zakładałem również gumy i wahadełko. Ryby jakby wymiotło. Dopiero wobler otworzył wodę. Na bankowej miejscówce około-wymiarowy pstrąg dwa razy atakował wabik ale nie udało mi się go zaciąc. Niestety po chwili jeden z ulubionych woblerków zakończył swoją służbę na podwodnym zaczepie. Na agrafkę powędrował Instynkt 4 od firmy Hunter a ja przeszedłem kilka metrów niżej na prostkę z głęboką opaską. Po trzecim rzucie w końcu jest konkretne branie i już z daleka widzę żółty brzuch wywijający pod wodą "esy-floresy". Pstrąg ładnie walczył a mnie zablokował się klips podbieraka.  W końcu udało się podebrac niespełna 40 cm zbója.

Za chwilę, niespiesznie machając ogonem, wrócił do swego dołk…

Otwarcie w kopki...

Obraz
Żona powiedziała jedź na ryby. Nie protestowałem. Zastanawiałem się gdzie jechac, ale ograniczenia czasowe sprawiły, że wybrałem najbliższą rzeczkę. Tak naprawdę nigdy wcześniej tam nie łowiłem i nie byłem nawet pewien czy na tym odcinku pływają jakiekolwiek rybki. 
Pierwszą konkretną miejscówkę postanowiłem obłowic kilkoma przynętami. W ruch poszły gumki, wahadełko, ale dopiero jig pokazał, że  dołku mieszka kropkowaniec. Po jednym z rzutów zobaczyłem błysk, takie machnięcie ogonem. Pełna koncentracja kolejna próba i jest. Nieduży pstrążek otworzył sezon.

Następna mjejscówka dała już miarowego potoczka. Wyszedł dosłownie  w drugim rzucie. Kolejne dołki przyniosły tylko niemrawe brania i jedno zepsute konkretne walnięcie. 
W drodze powrotnej postanowiłem obłowic jeszcze jamki, które obdarowały mnie rybami. Złowiłem jeszcze jednego malucha, trochę większego niż premierowy kropek i podobnej wielkości miaraczka.

W domu, kiedy dokładniej spojrzałem na zdjęcia okazało się, że o ta sama ry…