Posty

3, 2, 1... start

Obraz
Otwieranie sezonu na tak zwanych krakowskich wodach pstrągowych nie należy do rzeczy prostych. Ryby mają u nas niełatwe życie. A to ktoś przytruje wodę, a to stado kormoranów przyleci, a jak nie jakaś kłusownicza plaga, to wędkarze, którzy po prostu muszą zabrać do domu pstrąga, który przekracza magiczne 30 cm. Ponieważ ostatnie starty na moich rzeczkach wyglądały dość nieciekawie i tym razem nie nastawiałem się na oszałamiające wyniki. Szału może nie było, ale jak na warunki wód górskich okręgu pierwszy wypad AD 2018 był całkiem przyzwoity.
Pierwsze rzuty nie zwiastowały niczego dobrego. Na mojej ulubionej miejscówce nie widziałem żadnej ryby. Łowiłem głównie jigami. Przysłowiowe „otwarcie wody” nastąpiło dopiero, gdy przynętę zmieniłem na nową pstrągową gumkę w formie pięciocentymetrowego kiełbika. Trzydziestaczek z zacienionego dołka łapczywie połknął ripperka, Były jeszcze nieśmiałe dwa kontakty z rybami mniejszymi.
Kolejny ciut większy kropek połakomił się na gumową żabkę. Stanowi…

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Obraz
Dziś będzie o przynętach. WIele osób pyta o moje woblery boleniowe. Jakie mają parametry? Gdzie I w jaki sposób nimi łowić, żeby cieszyć się zdjęciami pięknych rap jak koledzy, którzy co sezon przesyłają fotografie swoich okazów. To nie będzie długi tekst, raczej skrócona prezentacja Ławicy, ale mam nadzieję, że choć troche nakreśli specyfikę przynęt. Wersję standard (z oczkiem u góry) reprezentują dwa modele, odpowiednio o długości ok 75mm i 65 mm. Ł65 to taka typowa boleniówka do prowadzenia szybkim i średnim tempem. Jej zaletą jest to, że jest woblerem bezsterowym i przy wadze ok 8g można nią rzucić na znaczną już odległość. Nie stawia większego oporu w wodzie i jest dość łatwą w obsłudze przynętą. Ł75 jest moją pierwszą, nazwijmy to, „seryjną” przynętą na bolenie. Bardzo szczegółowo opisał tego woblera Darek Warchocki, który jest fantastycznym wędkarzem, a przy okazji ojcem chrzestnym i dobrym duchem opiekuńczym wabika (http://zahaczeni.net...-w-szczegolach/) . W przypadku tego mode…

Jesienne ryby

Obraz
Jesień nad moją Wisłą jest w tym roku bardzo łaskawa. Pogoda jest fantastyczna, bo jeśli w końcu października mamy bezwietrzną aurę i ponad dwadzieścia stopni Celsjusza, to warunki do tego, żeby walczyć na rzecznym poligonie są znakomite. Ostatnio biegałem po brzegach Wisły z ulubionymi minimasterami. Zawsze podkreślam uniwersalność tych gumek. Brały okonie, drobne sandacze, złowiłem też agresywnego leszcza z wysypką tarłową.

Zwyczajów oraz, charakterystyki tego gatunku nigdy jakoś specjalnie nie zgłębiałem, ale mam wrażenie, ze te ryby mogą odbywać tarło dwa, a może nawet trzy razy do roku. Przeglądałem swoje zdjęcia i zauważyłem, żę łowiłem już „chropowate latawce” w lutym, marcu, kwietniu, maju, czerwcu, wrześniu i październiku.


Październik to też bolenie. Ostatnio żerowały na drobnych rybkach. Nie jestem pewien czy były to słonecznice czy narybek uklei. Próbowałem skusić je do brania wszystkimi moimi woblerami. Ł65TW wzbudzała jako takie zainteresowanie, ale zaliczyłem jedynie dwa …

Wiślana powtarzalność

Obraz
To będzie krótki wpis. Znowu łowiłem suchą muchą na moich wiślanych miejscówkach. Brały klenie kleniki, klonki, no i oczywiście bolenie podchodzone "na upatrzonego". Oprócz sprawdzonych w bojach chruścików próbowałem piankowce. Na jednego z nich udało się skusić klenia ok 40 cm. Schemat był podobny. Przy zmianach poziomu wody trzeba było podążać za przemieszczającymi się rybami. 

Miałem dwa brania rapek, ale tylko jedną udało sie wyciągnąć. Bardzo delikatnie zebrała z powierzchni imitację dużego chruścika. Nie ma przypadku, nie ma nudy, dużo się dzieje. 

Muchowe bolenie

Obraz
Tak sobie wykombinowałem, że skoro skutecznie udało mi sie kusić bolenie microjigami, to muchówką też dam radę. Nie od razu wszystko zadziałało tak jak chciałem, ale juz przy drugim podejściu udało mi się przechytrzyć dwa bolki. Za pierwszym razem niewiele brakowało. Jedna nieduża ryba została nawet sprowokowana do ataku mokrą muszką ze złotą główką, ale gdy tylko została delikatnie ukłuta, wyszarpnęła wabik z pyska. Pierwsze moje muchowe rapki zostały jednak złowione na suchą muchę. 


Nie ma w tym przypadku. Oba bolenie trafiłem na upatrzonego. To takie inne, specyficzne"wiślane suszenie", bo ostatni kawałek przyponu to żyłka 0,16 lub 0,18. Grubo, ale, w końcu, możemy spodziewać się dynamicznego ataku ryb wielkości 50-60 cm. Machałem muchówką klęcząc. Pierwsze branie nastąpiło gdy tylko podałem chruścika w miejsce widocznego żerowania bolenia. Ryba, ciut poniżej 50 cm, z impetem zgarnęła muchę z powierchni. 


Większą rapkę złowiłem trochę póżniej. Zauważyłem jak powoli wpłyn…

Z muchówką nad nizinną rzeką

Obraz
Całkiem miło spędziłem nad Wisłą popołudnie. Miałem ze sobą spinning i muchówkę, ale praktycznie łowiłem jedynie na muchę. Zaczęło się od zaobserwowanych kleni na skraju dołka i płytkiej wody. Pływały wzdłuż rynny i wygladało na to że, żerowały. Ochoczo wychodziły do suchych, ciemnych chruścików podanych w wolnym spływie. Udało sie przechytrzyć cztery fajne ryby w tym dwie sztuki już całkiem poważne.

Sytuacja zmieniła się kiedy woda zaczęła opadać, klenie sie rozpłynęły, a nawet kiedy jakiegoś wypatrzyłem, z reguły nie był zainteresowany przynętą. Zmieniłem miejscówkę. Na wodzie, maksymalnie do kolan co jakis czas pokazywały się patrolujące ryby, bolki, klenie i jazie. Tu było bardzo trudno. Pierwsze brania zanotowałem do smużących chruścików, ale skutecznie zacząłem łowić dopiero agresywną mokrą muszką. Trafiłem jednego klenika i jazia orągłego jak piłka. Branie było tak agresywne, ze w pierwszej chwili myślałem, ze to boleń. Około 18 zupełnie sie uspokoiło.


Sierpniowe muchowanie

Obraz
Znowu odwiedziłem moje muchowe miejscówki. Rano trochę zaspałem i łowienie zacząłem dopiero ok 8.00. Woda była delikatnie trącona. Brak żerowania powierzchniowego ryb zmusił mnie do łowienia nifami, ale to nie był nudny poranek. Sporo było brań niedużych  pstrągów, jedną z pierwszych fajnych rybek był potok ok 35 cm, który zgarnął brązkę w szybkim nurcie. 

W dołku ze spokojną woda trafiła się miła niespodzianka. Podobnej wielkości lipień łapczywie zaatakował dość dużą dolną nimfę. Miał już to ładne liliowe ubarwienie, które, niestety, nie wyszło na zdjęciu. 

Na kiju zameldoweały się jeszcze dwie rybki warte uwagi. Duży tęczak, nieznacznie poniżej 50 cm długości okazał się  strasznie silny, miał kilka odjazdów, ale w końcu zapozował w podbieraku. 

Ostatniego pstrąga dośc wyraźnie ponad 40 cm, pechowo zerwałem w jednym z ostatnich dołków. Wrócę tam niebawem i przypomne się kilku mieszkańcom rzeki.