Posty

Czerwiec z karpiowatymi drapieżnikami

Obraz
Wszystko miało wyglądac troche inaczej. Miała być wyprawa nad San, mucha lipienie, pstrągi, pierwsze poważniejsze podejście do głowacicy, niestety, praca pokrzyżowała plany i mój wędkarski czerwiec spędziłem głównie na króciutkich wypadach na przydomową Wisłę.


Nie było wcale tak źle. Praktycznie każdy wypad zakończony był złowieniem jakiejś ryby. Miesiąc zdominowały zdecydowanie klenie i bolenie, a agrafkę na końcu zestawu okupowały w sumie tylko trzy przynęty. Ławica 65TW dała zdecydowanie najwięcej bran I ryb. Najczęstszą zdobyczą były bolenie. wszystkie ryby jakby z jednego rocznika 57-62cm.


Kiedy nie brały bolenie bezsterowca chętnie atakowały wyrośniete klenie. Ryby dobrze reagowały również na Ławicę 75TW. Ten wobbler potrafi wyciagnać z rynny nawet bardzo znudzone bolki.


Jakiś czas temu wymyśliłem sobie, że moja jaskółka w wersji perłowej posłuży mi do kuszenia rapek, które przechodzą na drobniejszy pokarm. Jedno założenia, a drugie praktyka, jednak w tym przypadku, okazało się,…

Dziwny to był maj...

Obraz
Dziwny to był maj, taki nie majowy. Temperatura szalała, mieliśmy ponad 30 stopni Co na to ryby ? Po kolei. Z początkiem miesiąca biegałem za boleniami. Nie było jakos specjalnie " kolorowo", ale zawsze udawało sie złowić przynajmniej jednego bolka. Łowiłem głównie Ławicą 65TW i 65E. Muszę przyznać że wersja bezsterowa to aktualnie mój numer jeden w boleniowym arsenale.

Wzdręgi brały za to bardzo ładnie. Gumowe przynety imitujące larwy jętek i widelnic bardzo chętnie zagryzały piękne krasnopióry.



Na plus zaskoczyła mnie moja pstrągowa jaskołka, i to wcale nie na pstrągach. Pomyslałem sobie, że wersja perłowa powinna być ciekawą przynetą na bolenie w czasie niżówki. Okazało się, że przypuszczenia nie były bezpodstawne. Prowadzoną na jednogramowej główce gumową rybkę atakują nie tylko bolenie, ale i wiślane klenie.


Na koniec coś jeszcze, wiślane leszcze :) Mój ostatni record to dziesięć sztuk w ciągu godziny. Łowię takim specyficznym zestawem UL dostosowanym do wielkorzeczn…

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...

Obraz
W końcu znalazłem chwilę, żeby pouganiać się za wzdręgami. Plan był na krótki wypad po pracy. Zajechałem nad wodę i okazało się, że nie mam kołowrotka z linką UL, a jedyny młynek jaki znalazłem w samochodzie to przeznaczony do wiślanej orki Red Arc wielkości 3000 z przegrubioną plecionką 0,10. Śmiesznie wyglądał przykręcony do małej wędeczki (white crow), ale okazało się, że można tym rzucić niewielką przynętę za pas trzcin. Przyponówka 0,12, była, na szczęście,w kamizelce. Nad wodą spotkałem kolegę Sławka, znanego wędkarskiej braci internetowej jako @etherni, a że Sławek to równy gość, podzielił się informacją o zlokalizowanym stadku fajnych krasnopiór. Chwilkę to trwało, ale w końcu dobrałem przynętę na którą reagowały większe egzemplarze. Trafiłem siedem ładnych wzdręg, z czego tylko jedna była, wyraźnie poniżej 30 cm. Największa "mamuśka" miala 36 cm i w zasadzie chyba nigdy wcześniej większej nie złowiłem . Jedna ryba zasmakowała w nowym testowym mikrokopytku, inna za…

3, 2, 1... start

Obraz
Otwieranie sezonu na tak zwanych krakowskich wodach pstrągowych nie należy do rzeczy prostych. Ryby mają u nas niełatwe życie. A to ktoś przytruje wodę, a to stado kormoranów przyleci, a jak nie jakaś kłusownicza plaga, to wędkarze, którzy po prostu muszą zabrać do domu pstrąga, który przekracza magiczne 30 cm. Ponieważ ostatnie starty na moich rzeczkach wyglądały dość nieciekawie i tym razem nie nastawiałem się na oszałamiające wyniki. Szału może nie było, ale jak na warunki wód górskich okręgu pierwszy wypad AD 2018 był całkiem przyzwoity.
Pierwsze rzuty nie zwiastowały niczego dobrego. Na mojej ulubionej miejscówce nie widziałem żadnej ryby. Łowiłem głównie jigami. Przysłowiowe „otwarcie wody” nastąpiło dopiero, gdy przynętę zmieniłem na nową pstrągową gumkę w formie pięciocentymetrowego kiełbika. Trzydziestaczek z zacienionego dołka łapczywie połknął ripperka, Były jeszcze nieśmiałe dwa kontakty z rybami mniejszymi.
Kolejny ciut większy kropek połakomił się na gumową żabkę. Stanowi…

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Obraz
Dziś będzie o przynętach. WIele osób pyta o moje woblery boleniowe. Jakie mają parametry? Gdzie I w jaki sposób nimi łowić, żeby cieszyć się zdjęciami pięknych rap jak koledzy, którzy co sezon przesyłają fotografie swoich okazów. To nie będzie długi tekst, raczej skrócona prezentacja Ławicy, ale mam nadzieję, że choć troche nakreśli specyfikę przynęt. Wersję standard (z oczkiem u góry) reprezentują dwa modele, odpowiednio o długości ok 75mm i 65 mm. Ł65 to taka typowa boleniówka do prowadzenia szybkim i średnim tempem. Jej zaletą jest to, że jest woblerem bezsterowym i przy wadze ok 8g można nią rzucić na znaczną już odległość. Nie stawia większego oporu w wodzie i jest dość łatwą w obsłudze przynętą. Ł75 jest moją pierwszą, nazwijmy to, „seryjną” przynętą na bolenie. Bardzo szczegółowo opisał tego woblera Darek Warchocki, który jest fantastycznym wędkarzem, a przy okazji ojcem chrzestnym i dobrym duchem opiekuńczym wabika (http://zahaczeni.net...-w-szczegolach/) . W przypadku tego mode…

Jesienne ryby

Obraz
Jesień nad moją Wisłą jest w tym roku bardzo łaskawa. Pogoda jest fantastyczna, bo jeśli w końcu października mamy bezwietrzną aurę i ponad dwadzieścia stopni Celsjusza, to warunki do tego, żeby walczyć na rzecznym poligonie są znakomite. Ostatnio biegałem po brzegach Wisły z ulubionymi minimasterami. Zawsze podkreślam uniwersalność tych gumek. Brały okonie, drobne sandacze, złowiłem też agresywnego leszcza z wysypką tarłową.

Zwyczajów oraz, charakterystyki tego gatunku nigdy jakoś specjalnie nie zgłębiałem, ale mam wrażenie, ze te ryby mogą odbywać tarło dwa, a może nawet trzy razy do roku. Przeglądałem swoje zdjęcia i zauważyłem, żę łowiłem już „chropowate latawce” w lutym, marcu, kwietniu, maju, czerwcu, wrześniu i październiku.


Październik to też bolenie. Ostatnio żerowały na drobnych rybkach. Nie jestem pewien czy były to słonecznice czy narybek uklei. Próbowałem skusić je do brania wszystkimi moimi woblerami. Ł65TW wzbudzała jako takie zainteresowanie, ale zaliczyłem jedynie dwa …

Wiślana powtarzalność

Obraz
To będzie krótki wpis. Znowu łowiłem suchą muchą na moich wiślanych miejscówkach. Brały klenie kleniki, klonki, no i oczywiście bolenie podchodzone "na upatrzonego". Oprócz sprawdzonych w bojach chruścików próbowałem piankowce. Na jednego z nich udało się skusić klenia ok 40 cm. Schemat był podobny. Przy zmianach poziomu wody trzeba było podążać za przemieszczającymi się rybami. 

Miałem dwa brania rapek, ale tylko jedną udało sie wyciągnąć. Bardzo delikatnie zebrała z powierzchni imitację dużego chruścika. Nie ma przypadku, nie ma nudy, dużo się dzieje.