Posty

Wyświetlanie postów z 2013

Jesienny UL

Obraz
Lubię czasem jesienią biegać po rzece z delikatnym zestawem: wklejanką i pudełkiem jigów/paprochów. Najczęstszym  celem wyprawy są zazwyczaj okonie, ale spodziewać można się praktycznie każdej ryby. Tak było dziś. Okoni złowiłem całkiem sporo, za to nie powalały wielkością. Trafiły się trzy sztuki godne uwagi. Największy garbusek miał około 30 cm. Na niewielkie gumowe przynęty skusiły się także :niewielki sandaczyk, bolenik, mała brzana, krap, kleń i szczupaczek poniżej 50 cm. Pogoda dopisała. Ryby, choć nieduże, chętnie współpracowały, czego chcieć więcej...

Wrześniowe słońce i chmury

Obraz
Wrześniowe słońce i chmury witały mnie ostatnio na miejscówce. Wiślana woda jest już dość zimna ale rapom jakby to nie przeszkadza i ryby ostro buszują na płyciznach. Miałem trochę czasu i odwiedziłem moją rzekę w samym środku dnia. Ostre targnięcie i uciekająca ryba bardzo podniosła mi ciśnienie.  W pierwszej chwili myślałem, że to boleń życia ale to tylko przez moment. Podczepiona tołpyga przeczołgała mnie po brzegu i skutecznie przepłoszyliśmy  żerujące rapy.  Następnego dnia też wyskoczyłem na chwilkę w to samo miejsce. Co jakiś czas powiewał wiaterek. Tym razem miało być bardziej planowo. Bolenie były jednak bardzo ostrożne i głównie "wąchały" przynęty. Jedno uderzenie miałem do bezsterowca prowadzonego wolno w toni wachlarzem z delikatnymi podbiciami, jeden boleń zaatakował chlapaka, a dwie ryby wzięły na klasycznego "ekspresa". Na te cztery brania udało się wyciągnąć tylko jednego pięćdziesiątaka, ale jak na krótki, dwugodzinny wypad to i tak byłem zadowolo…

Ptrągowe ostatki

Obraz
Jak w Montanie :) Pierwszy który dziś chciał pozować Dziko się robi... Płyń po mamusię... 
Czy tu też może być pstrąg?


Niżówka na Rabie

Obraz
Jest już połowa sierpnia, więc to prawie pstrągowe ostatki. Wybrałem się z Kowalem nad Rabę, bo wczorajsze żerowanie ryb było bardzo dobre i mieliśmy nadzieję na udane połowy. Niestety dziś raczej brania były słabe. Do ręki wyholowałem pięć potokowców, ale wcale nie było łatwo, a i tak tylko jeden zasługiwał na pozowanie. Poziom wody jest bardzo niski i podejście większej ryby było bardzo trudne. Cóż taka właśnie jest Raba...

Boleniowy lipiec

Telefon wciąż w naprawie, więc zdjęć nie ma, a szkoda. Odwiedziłem w końcu moją Wisłę. Była niedziela. Pod sam wieczór bolki zaczęły ostro grasować i zrobiło się naprawdę ciekawie. Wyholowałem tylko jednego pięćdziesiątaczka, ale kontaktów, odprowadzeń i brań było jeszcze kilka. Za późno, niestety, zorientowałem się jakie prowadzenie przynęty pasowało tego dnia rapom. Postanowiłem miejscówkę odwiedzić we wtorek wieczorem. Oczywiście o czekaniu do samego wieczora mowy być nie mogło, więc na przelewie byłem już ok 18. Woda opadła dość znacznie. Ryby pokazywały się bardzo sporadycznie i biczowanie wody boleniówkami nie przyniosło żadnych efektów. Zmieniłem przynętę na 3cm maluszka i zacząłem kleniowe obławianie miejscówki.Po paru rzutach złapałem zaczep. Przy próbie wyszarpnięcia przynęty „zaczep” oderwał się od dna, odjechał na pełnym gazie i odciął woblerka od żyłki 0,20. Szczupaki – biorą zawsze wtedy, gdy nie mam stalki. Założyłem, więc stalkę i zacząłem kombinować z przynętami, ale …

Wkręcony w pstrągi

Obraz
Wzięło mnie na dobre. Przypomniałem sobie dlaczego tak bardzo lubię łowić na muchę. Praktycznie cały czerwiec i połowę lipca poświęciłem na bieganie z muchówką po Rabie. Efekt - jeden zalany wodą telefon (stąd ostatnimi czasy mało zdjęć i postów), całkiem sporo pstrągów i kilka lipieni. Na początku potokowce brały głównie na streamera. Dobre efekty dawała pijaweczka z podwieszoną mokrą muszką. Z czasem coraz lepsze były efekty przy łowieniu nimfami. Sprawdzają sie różne wzory w zależności od latającego i wychodzacego w danej chwili robactwa. To naprawdę zadziwiajace jak bardzo człowiek przyzwyczaja się do dobrych wyników, jednak rzeka wbrew pozorom wcale nie jest taka łatwa i czasami drobne różnice mają znaczący wpływ na efekty wędkowania. Pstrągi trafiają sie bardzo ładne. Sporo jest ryb z czwórką z przodu, a najwiekszy potok jakiego udało mi sie wyholować miał 55-60 cm. Populacja lipieni też  powoli się odradza. W tym roku trafiłem na egzemplarze w przedziale 25-35 cm. Skoki poziom…

Wspólne pstrągowanie

Obraz
W sobotę ok godziny 5.00 udało nam się z Kowalem wyskoczyć na trzy godzinki nad Rabę. Pogoda trochę się zmieniła i wyglądało na to, że trzydziestostopniowego upału raczej nie będzie. Nad rzeka rozeszliśmy się po miejscówkach. Ja zacząłem od streamera, natomiast mój kuzyn „zaatakował” bystrze nimfami. Zaczęło się bardzo dobrze, bo po jakichś 5 minutach złowiliśmy pierwsze pstrągi, ale później dość długo nic nie chciało wyjść do moich much. Zadzwoniłem do Kowala. Okazało się, że na jego miejscówce roi się chruścik w bardzo dużych ilościach i pstrągi biorą doskonale, a w każdym razie na tyle dobrze, że wyciągnął już 5 sztuk. Szybko zmieniłem zestaw i zameldowałem się na wlewie.
Brania niestety osłabły i znowu trzeba było kombinować. Efekty przyszły dopiero za jakiś czas. Cztery pstrągi udało mi się złowić na mokrą muszkę prowadzoną agresywnie na płani. Moje ryby wielkością nie powalały, wszystkie w przedziale 30 -34 cm, za to klasę pokazał Kowal, który na kolejnej miejscówce dołowił na n…

Rzeka i pstrągi

Obraz
Dobre wyniki Kowala na Rabie zachęciły i mnie do odwiedzenia rzeki z muchówką. Początkowo mieliśmy jechać razem, ale tym razem inne sprawy zatrzymały mojego kuzyna. Mimo trzydziestostopniowego upału woda była jeszcze dość zimna a nad powierzchnia unosiła się mgiełka. Myślałem, że uda się połowić na suchara, ale bardzo sporadyczna aktywność ryb przy powierzchni sprawiła, że po chwili zmieniłem zestaw i do wody pofrunęły streamerki. Łowiłem niecałe 2 godzinki. Było parę niezaciętych brań i pięć rybek, z czego dwie największe 35 i 40 cm. Pstrągi bardzo silne i w dobrej kondycji. Nie wszystkie chciały się fotografować, ale nie o to przecież chodzi… Mieć rzekę z pstrągami 15 minut od domu - bezcenne

Po deszczach

Obraz
Duża woda po obfitych deszczach na razie nie daje wędkarzom wielu opcji do wyboru. W sobotę pojechałem zobaczyć jak wygląda Wisła, ale kolor i stan rzeki nie pozwalał na optymizm, więc przeniosłem się na jeden z dopływów. Było trochę lepiej, choć przejrzystość wody pozostawiała trochę do życzenia. Zanim zacząłem łowić zadzwonił Kowal. Był nad Rabą i udało mu się dobrać streamerm do pstrągów. Na nowej miejscówce właśnie stracił ładnego kabana, a ja powoli zaczynałem żałować, że nie wybrałem się na kropki. Po 20 minutach „spartoliłem” pierwszą rybę. Jaź chlapnął się przy brzegu i wytrząsnął wobler z pyska. Kawałek dalej zmarnowałem kolejne dwa brania. Następną prostkę postanowiłem obłowić z większą koncentracją, co przyniosło w końcu efekt w postaci dwóch kleni, ale tylko jeden z nich miał ponad 40 cm. Na koniec próbowałem jeszcze skusić do brania bolenia, który zapędził się za stadem uklei i powędrował w górę wiślanego dopływu. Ryba, niestety, ignorowała moje próby, więc zwinąłem się i…

Pstrągi na Dzień Matki

Obraz
W sobotę zadzwonił Kowal, powiedział, że mimo „kopniętej” wody widział żerujące pstrągi na jednej z naszych rzeczek. Namówił mnie. Pozostało jeszcze zadecydować, sobotnie popołudnie czy niedzielny ranek. Ustaliliśmy, że pojedziemy z samego rana w Dzień Matki. Nad wodą byliśmy około szóstej. W planie były jedynie 2,5 – 3 godziny łowienia, no, ale cóż, dobre i to. Szybki rzut okiem na kolor rzeki i optymistycznie stwierdziliśmy, że będzie ok, choć jej przejrzystość pozostawiała sporo do życzenia i oczywiście wolelibyśmy znacznie czystszą wodę.  Kowal zmontował muchówkę, a ja uzbroiłem spinning w jednego z moich ulubionych jigów. Przy trzecim rzucie poczułem zdecydowane puknięcie i za chwilę przyjemny ciężar na końcu zestawu. Pstrąg ok 30 cm dzielnie młynkował i tuż przy podbieraniu (zachciało mi się wtedy zdjęcia robić) wytrząsnął bezzadziorowy haczyk z pyska. Parę metrów dalej miałem kolejne branie, a za chwilę spad trochę mniejszego pstrążka. Kolejna miejscówka mnie zaskoczyła. Branie …

Poranny sobotni wypad

Obraz
Sobota - zaspałem. Planowałem nad Wisłą być ok 4 rano, ale ostatecznie na miejscówce, od której planowałem zacząć, pojawiłem się ponad godzinę później.Ataków boleni nie było nigdzie widać, ale pod przeciwległym brzegiem sumy tłukły niemiłosiernie. Założyłem boleniówkę na koniec zestawu i zacząłem obławianie. Rapki żadnej nie złowiłem, za to do próbowanych różnych woblerów wyszły dwa szczupaczki. Większy wypiął się bardzo szybko, a mniejszy bardzo głęboko zassał Rapalę Original przemalowaną na ciemno-srebrną ukleję. Miał niecałe 50 cm i nie był zbytnio zestresowany. Po uwolnieniu z kotwiczek odpłynął niespiesznie do swojego dołka. Później próbowałem sił na opasce, ale wobkami interesowała się tylko drobnica. Na koniec sprawdziłem mój ulubiony, kleniowy przelew. Rybki harcowały zbierając owady. Czasu nie miałem już za wiele, ale udało się złowić jednego klenia, którego można było uwiecznić na fotografii. Ryba miała 42 cm i pewnie uderzyła w srebrnego, przeciążonego mikruska.

Buszując w pokrzywach

Obraz
Po ostatnich deszczach i gwałtownych burzach mało jest miejsc nadających się do łowienia. Wisła wciąż brudna , niesie duże ilości patyków traw i innych śmieci.  Szukałem jakiejś ciekawej alternatywy, ale w końcu jak zwykle wylądowałem na mojej rzeczce. Znowu udało się połowić, tym razem więcej było kleni, choć i jazik jeden malutki ok 30 cm połakomił się na czarnego woblerka w żółte grochy. Niemiłosiernie poparzyły mnie pokrzywy, ale chyba było warto. Testowałem różne przynęty. Bardzo zadowolony jestem z pracy imitacji widelnicy do której biły nieduże klenie a nawet ukleje. W końcu trafił się też przyzwoity kleks 40+. Złowiłem go na niezawodnego ostatnimi czasy jasno-złotego mikrusa w czarne kropki. Zaliczyłem udane popołudnie nad wodą, czegoż chcieć więcej...

Rzutem na taśmę

Obraz
Po ostatnich obfitych opadach woda we Wiśle nie bardzo nadaje się do łowienia. Rybek trzeba szukać na szybciej czyszczących się dopływach. Mnie szczęście dopisało dziś wieczorem dopiero w ostatnim rzucie. Jaź miał 42 cm długości. Był bardzo waleczny. Wziął na mojego ulubionego wobka, nie tylko ja go lubię...

Zaczarowana Raba

Obraz
Ten wyjazd miał odczarować Rabę. Mieliśmy razem z Kowalem połowić pstrągów. To było nasze drugie wspólne podejście, ale i tym razem nie mieliśmy szczęścia. Rzeka była jeszcze dość zimna, a poziom wody, nazwijmy to, taki "wiosenny".


Łowiliśmy głównie nimfami. Do boju ruszyły różnej maści brązki, złotogłówki i "pedałki". Jedyną rybą która zainteresowała się naszymi przynętami był zabłąkany lipień, który wyszedł do olbrzymiej "klamki" imitującej domek chruścika.

Ostrożnie odczepiony we wodzie odpłynął do swojego dołeczka, to jeszcze nie twój czas kolego...

Kwiecień miesiącem jazia

Obraz
Kwiecień zdominowały jazie. Tym razem trafiły się znowu dwie sztuki ale trochę mniejsze. Jedna rybka ok 40 cm i jedno jaziątko poniżej 30 cm. Był też podobnej wielkości jelec, ale to raczej w charakterze spinningowej ciekawostki. Brań było więcej, zwłaszcza tych jaziowych, szybkich puknięć, kóre tak bardzo denerwują wędkarza, który nie może zaciąć ryby. Lubię kwiecień i lubię jazie... mimo że nie mają kropek.

Wieczorne kwietniowe ryby

Obraz
Znowu udało się wyskoczyć na chwilkę tym razem po pracy. Nad wodą byłem późno, dopiero ok 18 ale ciepły wieczór nastrajał bardzo optymistycznie. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałem się aż tak dobrych efektów. Brań, przez nieco ponad godzinę, miałem sporo, ale skuteczność popołudniowa była fatalna. Zaczęło się od dwóch niezaciętych „strzałów” i spiętego ładnego jazia, który zaplątał sie w przybrzeżne zarośla. Postanowiłem lepiej się przyłożyć, ale nastepną rybą , która zaatakowała woblerek, był tylko nieduży klenik. Przeszedłem na drugą stronę rzeki i w końcu udało się przechytrzyć jazia. Rybka nie była duża, ot grubiutki trzydziestaczek, ale narobił mi sporo problemów i pzy zejściu z wysokiego brzegu wylądowałem po kolona we wodzie. Miałem już się zbierać, ale zdecyowałem się obłowićna koniec jeszcze szybką „prostkę”.Decyzja była dobra, bo już po pięciu minutach po gwałtownym uderzeniu w przynętę zaciąłem rybę godną zdjęcia. Ponieważ uciąg był dość duży, jaź przegonił mnie po brzegu…

Nareszcie Wiosna!

Obraz
Chwila wolnego czasu, temperatura ok 13 stopni , postanowiłem wyskoczyć na jeden z dopływów Wisły żeby ustawić świeżo zrobione woblery i przetestować nową konstrukcję jaziową. Woda była dośc mocno podniesiona i przybrudzona. Z ustawianiem uwinąłem sie dość gładko więc było wiecej czasu na sprawdzenie pływającego mikruska. Od razu byłem z niego bardzo zadowolony, bo wobler ładnie zamiata postawiony nawet w spokojnym nurcie. Jedyny poroblem to waga, niecałe 0,75 g. No cóż, spławiłem przynętę kilkanaście metrów niżej, powoli prowadziłem pod prąd, zatrzymałem na chwilkę, potem znowu ruszyłem wolniutko i w końcu poczułem jaziowe puknięcie, a chwilę później lubiany przez wszystkich pulsujący ciężar na końcu zestawu. Rybka miała ok 40 cm i po szybkiej fotce wróciła pod swoją przybrzeżną kępę trawy. Kawałek dalej zobaczyłem spław. Przeszełem kilkanaście metrów niżej i zmieniłem woblerka na tonącego. Kilkanaście rzutów nie przyniosło sukcesu, ale po którymś z kolei przeprowadzeniu mikrusa miał…