Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Wiślane muchowanie

Obraz
W końcu przewietrzyłem swoją muchówkę. Niżówka na Wiśle utrzymuje się już dość długo i stan wody jest naprawdę dramatyczny. Po bezowocnym, dwugodzinnym biczowaniu miejscówki spinningiem  postanowiłem, choć przez godzinkę spróbować suchej muchy. Trochę żałowałem, że ten pomysł wpadł mi do głowy tak późno. W krótkim czasie złowiłem kilka kleników, jelca, bolenika i jednego grubszego klenia. Ryby były aktywne i jeśli tylko zdołały uprzedzić wszędobylskie ukleje, chętnie wychodziły do muszki. Trzeba będzie znowu "zaatakować" jeśli tylko pogoda się utrzyma...

Słoneczny wrzesień

Obraz
Wczorajszy wypad zaczął sie dość pechowo zarówno dla mnie jak i dla bolenia który uderzył w mojego ulubionego wobka chwię po zetknięciu się przynęty z wodą. Ryba wykonała krótki odjazd w stronę zatopionych korzeni i po około mnucie przetarła linkę. Miejmy nadzieję, że poradzi sobie jakoś z kotwiczką i zdziesiątkuje jeszcze niejedno stadko uklejek. Pogoda była wyśmienita, a ryby aktywne. Po zmianie kalibru wabików i przniesieniu się na inną miejscówkę złowiłem kilka kleni , jelcy i jazików. Sukces przynosiły jedynie „indiańskie podchody” i cierpliwe, płytkie prowadzenie przynęt. Największą rybą popołudnia był guby kleń długości 43 cm.

Sierpniowe klenio-jaziowanie

Obraz
7.00. Znowu łowienie zacząłem od ulubionej opaski. Co jakiś czas przy brzegu pokazywał się boleń, ale w planie były dziś klenie i jazie. Rapka najwyraźniej chciała zaznaczyć swoją obecność, bo zaatakowała z impetem dwu-centymetrowego woblerka i tylko ona jedna chyba wie jakim cudem się nie zapięła. Przeszedłem kilkanaście metrów dalej i złowiłem niedużego klenika. Za chwilę na czarnego mikruska w żółte kropki połakomił się jaź. Na samym końcu rozmytej opaski przysiadłem na trochę dłużej. W tym miejscu pojawiają się ładne klenie, ale dość trudno je przechytrzyć. Nie inaczej było tym razem.

Parę nerwowych "puknięć", jakieś odprowadzenia i wreszcie jest. Pewne branie z powierzchni na smużaka w naturalnym spływie. Ostatnie minuty łowienia poświęciłem płani żwirkowej poniżej opaski. To miejsce nie należy do łatwych, zwłaszcza na "niżówce", a tym razem łowienie utrudniały jeszcze cały czas wieszające się na kotwiczkach rośliny. Musiałem trochę poczekać aż klenie wrócą, b…

Wieczorny "desant" nad Wisłą

Obraz
Na miejscówce wylądowałem po 18.00. Strasznie wiało, więc korzystając z tego, że wiatr marszczył powierzchnię wody zacząłem obławiać płyciznę, którą zazwyczaj patrolują "moje" klenie. Było kilka niemrawych sckubnięć i wreszcie zdrowe, konkretne "walnięcie". Kleń miał, co prawda poniżej 40 cm długości, ale był badzo gruby i miał ochotę powalczyć co skończyło się "zmasakrowaniem" ownerowskiego druciaka. Kotwiczka, na szczęście, wytrzymała do samego końca. Ponieważ narobiłem sporo hałasu na spokojnej wodzie przeniosłem się na opaskę powyżej płani. Tam w pierszym rzucie do miniwoblerka wyszedł jaź czterdziestak. Uderzył trzy metry od brzegu, odjechał kolejne dwa na hamulcu i zaczął wywijać swoje piruety. Po szybkim holu i pamiątkowej fotce odpłynął leniwie w stronę rynny. Trochę niżej zauważyłem jszcze dwie żerujące ryby. Jedna zainteresowała się nawet wabikiem, ale pechowo, gdy za przynetą widać było już zbliżająca sie falkę, na kotwiczce zawisł kawałek traw…

Niedzielne kleniki

Obraz
Poranny spacer po "żwirkach" zaowocował trzema kleniami - trzydziestakami i sporą liczbą brań, skubnięć, puknięć i odprowadzeń woblera. Duże rybki się nie ujawniły, ale łowienie na bardzo płytkiej wodzie i obserwacja ryb startujących do przynęty dostarczyły sporo radości...

"Patrolowiec" z dużej wody

Obraz
Wczoraj wybrałem się po pracy na krótki rekonesans z wędką, taki śród-tygodniowy zwiad, żeby sprawdzić stan Wisły i poszukać nowych miejsc. Na rzeką byłem ok 18.00. Duża wiślana woda nie napawała mnie optymizmem, Na powierzchni nie było widać oznak żerowania ryb, a pod powierzchnią, w ogóle, niewiele było widać, bo kolor Wisły znacznie odbiegał od normy. Ze sprawdzania nieznanych miejscówek szybko zrezygnowałem, bo takie eskapady sprawdzają się najlepiej na "niżówce". Odwiedziłem moją ulubioną ostatnimi czasy opaskę i postanowiłem, że, wyjątkowo, nie będę szukał jazi, tym bardziej, że ok 50 m dalej, przy brzegu pokazała się ładna rapka. Na koniec zestawu z przyponem wolframowym powędrowała biała obrotówka nr 3. Po którymś rzucie za prowadzoną wolno błystką zobaczyłem całkiem sporą falę. Kilka obrotów korbką, targniecie, wir i krótki odjazd w nurt na hamulcu. To był typowy boleń "patrolowiec". Walczył bardzo nerwowo, ale wcale mnie to nie zdziwiło bo &…

Niedzielna Wisła

Obraz
Niedziela, budzik miał  zadzwonić o 3.45, ale i tak obudziłem się na chwilę przed alarmem. Sprzęt czakał już spakowany w przedpokoju, Zjadłem jakieś szybkie, nazwijmy to,  śniadanie i pojechałem nad Wisłę z nadzieją, że miejscówka nie będzie zajęta i że poziom wody nie będzie tak dramatycznie niski jak ostatnimi czasy. Nie było nikogo, ale wody też niestety w rzece trochę brakowało. Zmontowałem zestaw boleniowy. Ataków powierzcnioych było bardzo niewiele, w sumie miałem dwa brania, z czego jedną rapkę udało się złowić na tomkowego raptorka. Boleń miał ok 50-55 cm.
Biczowanie wody boleniowymi wokami znudziło mnie za jakiś czas więc postanowiłem przenieść się na opaskę w poszukiwaniu jazi. Znalazłem małe stako rybek, ale te kompletnie mnie ignorowały. Wybierały spomiędzy kamyków pożywienie, co jakiś czas wystawiały płetwy ogonowe ponad powierzchnię lub tylko leniwie kręciły się ok pół metra od brzegu. Dwa niezacięte, szybkie "strzały" w najmniejszego (ok 1cm) woblerka pomalowa…

Krótki wypad

Obraz
Nad wodą byłem ok południa. Lekkie ochłodzenie nie zniechęciło ryb całkowicie do żerowania. Na samym początku rozmytej wiślanej opaski trafił się klenik niecałe 30 cm, ale miałem też parę nerwowych skubnięć woblerka, Zielony mikrus całkiem ładnie sprawuje się w tym roku, ale postanowiłem sprawdzić jeszcze inne, świeże przynęty. Na pierwszy ogień poszedł złoto-brązowy robal. Szybka korekcja długości steru , parę rzutów i miałem pierwszą rybkę. Płotka bardzo agresywnie uderzyła i zapięła sie za wszystki trzy groty kotwiczki. Było coraz chłodniej, mimo to raz na jakiś czas można było dostrzec aktywne ryby. Jedną upatrzoną udało się skusić do brania. Kleń "średniak" ok 35 cm zaatakował wobler wolno sprowadzany "wachlarzem" w stronę brzegu. W zimnej wodzie był dość waleczny. Zacaczył się delikatnie na zewnątrz pyska, ale druciany owner odprowadził go grzecznie do podbieraka. Były jeszcze jakieś niemrawe puknięcia, ale nic więcej nie udało się złowić.

Opaskowych łowów ciąg dalszy

Obraz
03.05
Na wiślanej opasce zameldowałem się ok 5.00. Zauważyłem niewielkie oczko przy samych kamieniach. Mikrowoblerka za piątym przepuszczeniem wzdłuż brzegu zaatakował dwudziestocentymetrowy jelec. Przesunąłem się o dziesięć metrów w dół i zaobserwowałem żerujące jazie. Zbierały z powierzchni niewielkie owady. Pierwszy zgarnął wabik znacznie bliżej niż się spodziewałem. To była ładna sztuka, taka gruba złotawa "pięćdziesiątka". Na kiju miałem go jakieś10-12 sekund. Dwa razy wyskoczył w górę niczym pstrąg i wytrząsnął przynętę z pyska. Następny jaź "bujnął się tylko cztery razy na kiju i nawet go nie zobaczyłem. Niepowodzenia wynagrodził mi Kleń ok 40 cm, którego wyciągnąłem kilkanaście metrów dalej. Tego dnia brań było bardzo dużo, ale moja skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Złowiłem pierwszego w tym roku okonka, ale czekała mnie jeszcze jedna niespodzianka. W trakcie obławiania opaski zauważyłem rybę płynącą spokojnie za woblerkiem. Odruchowo przyś…

Majowy poranek

Obraz
Dziś nad wodą byłem jeszcze przed piątą rano. Nastawiłem się na bolenie, jednak miejsce, w którym najbadziej lubiłem je łowić w zeszłym roku, było puste, no prawie, bo pojedyncze ataki boleni bardziej mnie zniechęciły niż zmusiły do większego wysiłku. Podczepiony leszcz pięćdziesiątak przegonił mnie po brzegu i wypłoszył większość aktywnych ryb z łowiska. Po godzinie ruszyłem na opaskę. Jaziowe opukiwania woblerków nie zakończyły się skutecznym zacięciem, ale kleń dość  pewnie uderzył w mały wabik i dał doholować się do brzegu.

 Miara pokazała czterdzieści centymetrów.


Jazie zaczęły lepiej żerować. Wypatrzyłem płynącego w moją stronę wzdłuż opaski, rzuciłem woblerem, zobaczyłem tylko falkę i poczułem lekkie puknięcie, a następnie mocne targnięcie wędziskiem. Jaź zaczepił się za grzbiet robiąc zwrot i teraz  spływał z prądem wybierając bez trudu "czternastkę" z kołowrotka. Był duży, miał ok pięćdziesięciu cm. Nie udało się go podebrać. Odhaczył się tuż przy brzegu, ale wcześ…

Kwietniowe "lato"

Obraz
Trzydziestostopniowe upały sprawiły, że nad wodę postanowiłem wybrać się rankiem.Trochę zaspałem i łowienie zacząłem dopiero po szóstej. Żyłka "czternastka", na agrafce zapiąłem zielonego mikrowoblerka i ruszyłem w stronę opaski. Pierwszy atak był pozorowany, ładna rybka zawinęła tuż przed przynętą i narobiła przy tym sporo hałasu. Zmieniłem przynętę na jeszcze mniejszą "pchełkę" w trochę jaśniejszym odcieniu. Rzut dwa obroty korbką, ostre targnięcie i świeca... Po chwili w podbieraku wylądował gruby,  czterdziestopięcio-centymetrowy kleń.
Miałem w tym miejscu jeszcze jaziowe "puknięcia", ale następną rybę złowiłem dopiero pięćdziesiąt metrów dalej. Na dwu-centymetrowego wobka połakomił się boleń "pięćdziesiatak". Widocznie też już nie mógł doczekać się pierwszego maja...

Przed-weekendowe jazie

Obraz
Wiosna rozhulała się na dobre i wszystkie stworzenia doskonale to poczuły. Gdy dotarłem nad rzeczkę stwierdziłem, że krety nieźle się napracowały, gdyż przeorały wzdłuż i wszerz pobliskie pole, ale gdy lepiej się przyjrzałem,  zrozumiałem, że łąka usłana była kopcami... mrówek. Zdjęcie nie oddaje wrażenia i nie ukazuje dobrze ogromnej koncentracji mrowisk, całość przypominała olbrzymią pasiekę.
Łowienie zacząłem od zrobionych zimą woblerków. Na pierwszej prostce zanotowałem szybkie, delikatne brania, pokazała się również całkiem ładna rybka. Jaź czterdiestak majestatycznie zassał woblerka przytrzymanego przy kępie traw. Walczył dzielnie usiłując zaplątać się w roślinność, ale udało się go jakoś stamtąd odciągnąć i po chwili wylądował w podbieraku. Później miałem jeszcze sporo wyjść do woblerów, ale moja popołudniowa skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. W miejscu gdzie  dzień wcześniej trafił się trzydziestocentymetrowy jazik zepsułem kolejne branie.  Oczywiście zachciało mi sie ł…

Kwietniowy Jazik

Obraz
Wisła w końcu budzi się do życia. Jest coraz cieplej, gdzieniegdzie widać już spławy ryb i ataki drapieżników.
Wyskoczyłem ze spinningiem na dwie godzinki po pracy i udało mi się przechytrzyć pierwszego jazia AD 2012. Uderzał trzy razy w niewielkie kopytko, chwilę później "zameldował się w podbieraku.Miał ok 33/34 cm, ale bardzo mnie ucieszył. Były jeszcze dwa niezacięte brania na miniwoblerki i jeden "spad", prawdopodobnie przyhaczonego leszcza.

Otwarcie sezonu

Obraz
To był pierwszy wypad tego roku. Ponieważ trafiło na niedzielę postanowiłem odpuścić sobie pstrągowe rzeczki i zrobiłem desant na jeden z dopływów Wisły w poszukiwaniu kleni i jazi.


Niemiłosierny wiatr utrudniał dokładne podanie przynęty. Przetestowałem zrobione ostatnio mini-woblerki i mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z ich pracy. Próbowałem też łowić paproszkami. Ok godz 11, na prowadzonego środkiem twistera połakomiła się pierwsza rybka sezonu.

Leszczyk wziął dość agresywnie, miał ok 55 cm. Wprawdzie nie był to jaź ani kleń, ale nie ma co narzekać... Szybka fotka i plum.