Czerwiec z karpiowatymi drapieżnikami

Wszystko miało wyglądac troche inaczej. Miała być wyprawa nad San, mucha lipienie, pstrągi, pierwsze poważniejsze podejście do głowacicy, niestety, praca pokrzyżowała plany i mój wędkarski czerwiec spędziłem głównie na króciutkich wypadach na przydomową Wisłę.


Nie było wcale tak źle. Praktycznie każdy wypad zakończony był złowieniem jakiejś ryby. Miesiąc zdominowały zdecydowanie klenie i bolenie, a agrafkę na końcu zestawu okupowały w sumie tylko trzy przynęty. Ławica 65TW dała zdecydowanie najwięcej bran I ryb. Najczęstszą zdobyczą były bolenie. wszystkie ryby jakby z jednego rocznika 57-62cm.


Kiedy nie brały bolenie bezsterowca chętnie atakowały wyrośniete klenie. Ryby dobrze reagowały również na Ławicę 75TW. Ten wobbler potrafi wyciagnać z rynny nawet bardzo znudzone bolki.


Jakiś czas temu wymyśliłem sobie, że moja jaskółka w wersji perłowej posłuży mi do kuszenia rapek, które przechodzą na drobniejszy pokarm. Jedno założenia, a drugie praktyka, jednak w tym przypadku, okazało się, że to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Udało się połowić, zarówno boleni jak i ładnych kleni.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Sierpniowe muchowanie

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...