Jesienne ryby

Jesień nad moją Wisłą jest w tym roku bardzo łaskawa. Pogoda jest fantastyczna, bo jeśli w końcu października mamy bezwietrzną aurę i ponad dwadzieścia stopni Celsjusza, to warunki do tego, żeby walczyć na rzecznym poligonie są znakomite.
Ostatnio biegałem po brzegach Wisły z ulubionymi minimasterami. Zawsze podkreślam uniwersalność tych gumek. Brały okonie, drobne sandacze, złowiłem też agresywnego leszcza z wysypką tarłową.


Zwyczajów oraz, charakterystyki tego gatunku nigdy jakoś specjalnie nie zgłębiałem, ale mam wrażenie, ze te ryby mogą odbywać tarło dwa, a może nawet trzy razy do roku. Przeglądałem swoje zdjęcia i zauważyłem, żę łowiłem już „chropowate latawce” w lutym, marcu, kwietniu, maju, czerwcu, wrześniu i październiku.


Październik to też bolenie. Ostatnio żerowały na drobnych rybkach. Nie jestem pewien czy były to słonecznice czy narybek uklei. Próbowałem skusić je do brania wszystkimi moimi woblerami. Ł65TW wzbudzała jako takie zainteresowanie, ale zaliczyłem jedynie dwa puste ataki. Wróciłem do wędki UL i natychmiast złowiłem rapkę. Chwile później następny boleń spiął się może sekundę po braniu.

Zanim nastało to październikowe lato, dni były zdecydowanie chłodniejsze, wiało, a woda wiślana miała dużo mniejszą przejrzystość i była znacznie podniesiona. Łowiłem wtedy głównie woblerami, a najlepszą porą było późne popołudnie i wieczór. To były krótkie jedno lub dwugodzinne wypady. Zazwyczaj bywalo tak, że notowałem 2-3 brania. Czasem schodziłem z wody o kiju, czasem łowiłem jedną rybę, czasem dwie. Brały głównie bolenie, ale trafił się też przyzwoity sandacz.

Większych wędkarskich eskapad nie planuję, ale do końca roku zostało jeszcze trochę czasu, więc mam nadzieję, że na finiszu uda się jeszcze ładnie połowić.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...

Rybki z małej rzeczki