Z muchówką nad nizinną rzeką

Całkiem miło spędziłem nad Wisłą popołudnie. Miałem ze sobą spinning i muchówkę, ale praktycznie łowiłem jedynie na muchę. Zaczęło się od zaobserwowanych kleni na skraju dołka i płytkiej wody. Pływały wzdłuż rynny i wygladało na to że, żerowały. Ochoczo wychodziły do suchych, ciemnych chruścików podanych w wolnym spływie. Udało sie przechytrzyć cztery fajne ryby w tym dwie sztuki już całkiem poważne.


Sytuacja zmieniła się kiedy woda zaczęła opadać, klenie sie rozpłynęły, a nawet kiedy jakiegoś wypatrzyłem, z reguły nie był zainteresowany przynętą. Zmieniłem miejscówkę. Na wodzie, maksymalnie do kolan co jakis czas pokazywały się patrolujące ryby, bolki, klenie i jazie. Tu było bardzo trudno. Pierwsze brania zanotowałem do smużących chruścików, ale skutecznie zacząłem łowić dopiero agresywną mokrą muszką. Trafiłem jednego klenika i jazia orągłego jak piłka. Branie było tak agresywne, ze w pierwszej chwili myślałem, ze to boleń. Około 18 zupełnie sie uspokoiło.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...

Rybki z małej rzeczki