Dzień dziecka


Nadrabiam zaległości. Nim napiszę krótką relację z wyprawy nad San, chciałem przedstawić młodego adepta sztuki wędkarskiej. Ma 2 lata i 8 miesięcy, na rybach jeszcze w pieluszce, ale pierwsze hole kleni już zaliczył. Ryby niewielkie z niedużej rzeczki, ale radość z wyprawy ogromna. Nie jestem do końca pewien, kto się bardziej cieszył, dzieciak czy tata J.


Szybkość, z jaką kręci korbką zwiastuje poważne problemy wiślanym rapom w, nie tak odległej, przyszłości. Jest zapał i duży uśmiech na twarzy. Każdą rybkę chciał wypuścić osobiście. Łowiliśmy klenie, ale ulubiony gatunek malucha to „trąg totokowy”, „kokoń” i „tupak” też mu się bardzo podobają J.

W niedzielnej wyprawie uczestniczyła mama młodego łowcy, która złowiła największego klenia dnia. Wygląda na to, że trzeba już zacząć kompletować sprzęt familijny. Takich wypadów na ryby nie da się porównać z niczym innym…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rybki z małej rzeczki

Muchowe bolenie

Spinningista w muchowym raju