Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2017

Spinningista w muchowym raju

Obraz
San był dla mnie zawsze magiczny. Legendarne ryby, piękne krajobrazy i wspomnienia z młodzieńczego wędkowania pełnego fantazji, to wszystko kojarzy mi się z tą fantastyczną rzeką, nad którą nigdy nie brakuje emocji. Pojechaliśmy grupą 5-osobową - świetni wędkarze: Kowal, Andrzej, Piotrek i Krzysiek. Było magicznie. Dawno już nie łowiłem na muchę, ale okazało się, ze do końca nie zapomniałem, na czym polega ta zabawa i codziennie łowiłem ładne rybki.


Miałem plan, żeby dopracować metodę łowienia długą nimfą. Udało się dobrać do skóry kilku pstrągom i lipieniom. Z każdym dniem było lepiej i czucie przynęt i ich prowadzenia pod koniec wyjazdu było już całkiem fajne. Moje mini brązki i quille, wilelkości 16-18, na małych wolframowych główkach, przypadły szczególnie do gustu mieszkańcom Sanu.

Nimfy nimfami, ale kiedy tylko ryby zaczynały zbierać coś z powierzchni zaczynałem łowić „sucharkiem”. Sprawdzały się standardowo Goddardy i niewielkie jętki, w rozmiarach podobnych jak wyżej wspomniane…

Dzień dziecka

Obraz
Nadrabiam zaległości. Nim napiszę krótką relację z wyprawy nad San, chciałem przedstawić młodego adepta sztuki wędkarskiej. Ma 2 lata i 8 miesięcy, na rybach jeszcze w pieluszce, ale pierwsze hole kleni już zaliczył. Ryby niewielkie z niedużej rzeczki, ale radość z wyprawy ogromna. Nie jestem do końca pewien, kto się bardziej cieszył, dzieciak czy tata J.

Szybkość, z jaką kręci korbką zwiastuje poważne problemy wiślanym rapom w, nie tak odległej, przyszłości. Jest zapał i duży uśmiech na twarzy. Każdą rybkę chciał wypuścić osobiście. Łowiliśmy klenie, ale ulubiony gatunek malucha to „trąg totokowy”, „kokoń” i „tupak” też mu się bardzo podobają J.
W niedzielnej wyprawie uczestniczyła mama młodego łowcy, która złowiła największego klenia dnia. Wygląda na to, że trzeba już zacząć kompletować sprzęt familijny. Takich wypadów na ryby nie da się porównać z niczym innym…