Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2015

Kumulacja...

Obraz
Nie będzie to notatka o niesamowitych ilościach złowionych ryb, czy rekordowych okazach, raczej o szczęściu i moim sporym zdziwieniu, ale po kolei...  Godziny popołudniowe, wypad mega krótki, ot godzinka żeby porzucac, cel - białoryb. Wybrałem się nad moją Wisłę gdyż mam upatrzoną miejscówkę w której pływają fajne karasie leszcze i inne mulaki. Ukręciłem naprędce kilka microjigów, spakowałem SG Parabellum do 7g, a na młynek nawinąłem pajęczynkę - nanofil 0,04. Po kilku rzutach czułem że nie będzie zbyt ciekawie, bo na łowisku co jakiś czas atakowały drapieżniki. Przy zatopionym drzewie uderzył szczupak, trochę dalej w trawach zaatakował boleń. Posłałem przynętę trochę bliżej, w zatoczkę przy brzegu. Krótki opad, dwa obroty korbką, znowu opad i bum. Tępy opór i odjazd w stronę nurtu. Wiem, że to nie podhaczenie, ale nie mam pojęcia co to za ryba. Obstawiam dużego klenia, ale po chwili widzę, że to fajny szczupak. Zaczynam się zastanawiac czemu jeszcze nie obciął linki i wtedy zauważam…

Dziwna wiosna

Obraz
To dla mnie chyba najgorsza wędkarska wiosna od kilku lat. Prawie w ogóle nie jeździłem na ryby, a jak już pojechałem... W marcu i kwietniu wyrwałem się w sumie może 3 razy nad wodę. Jak zwykle szukałem jazi. Coś tam złowiłem, coś  widziałem, ale największą marcową rybą okazał się sandacz ponad 60 cm z lodowatej Wisły. Nie wiem kto był bardziej zdziwiony na brzegu.

Moja Wisła to odcinek przegrodzony stopniami wodnymi, ot taki relikt dawnych czasów z którym nie bardzo wiadomo co dalej robic. Niestety łowienie poniżej zapór jest bardzo nieprzewidywalne, bo jeżeli woda opada nagle o pół metra, następnie, podnosi się o jakieś 30 cm, żeby za chwilę  znowu się obniżyc, to ciężko jest cokolwiek zaplanowac. Ryby przyzwyczaiły się do tego stanu rzeczy, a i wędkarze też sobie jakoś radzą, ale to wymaga sporej elastyczności. Na moich miejscówkach łowiłem jakieś klenie maksymalnie do 40 cm, ale nie w oszałamiających ilościach.
Drugi temat to Raba. Byłem raz po "zimnych ogrodnikach" no …