Marcowy pstrąg

Postanowiłem zwiedzic dziś kolejny odcinek pewnej rzeczki. Pojechałem trochę w ciemno i na początku trafiłem na niezbyt ciekawy fragment wody, ale dużo się przemieszczałem przez trzy godziny i w końcu trafiłem w obiecujące miejsca. 


Na początku nie mogłem się wstrzelic. Łowiłem głównie jigami, ale zakładałem również gumy i wahadełko. Ryby jakby wymiotło. Dopiero wobler otworzył wodę. Na bankowej miejscówce około-wymiarowy pstrąg dwa razy atakował wabik ale nie udało mi się go zaciąc. Niestety po chwili jeden z ulubionych woblerków zakończył swoją służbę na podwodnym zaczepie. Na agrafkę powędrował Instynkt 4 od firmy Hunter a ja przeszedłem kilka metrów niżej na prostkę z głęboką opaską. Po trzecim rzucie w końcu jest konkretne branie i już z daleka widzę żółty brzuch wywijający pod wodą "esy-floresy". Pstrąg ładnie walczył a mnie zablokował się klips podbieraka.  W końcu udało się podebrac niespełna 40 cm zbója.


Za chwilę, niespiesznie machając ogonem, wrócił do swego dołka. Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy... Musiałem powoli wracac, a na odchodne zepsułem jeszcze jedno delikatne branie. Szkoda, że tak późno zacząłem łowic woblerami, dziwna ta rzeka... ale chyba się lubimy

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Sierpniowe muchowanie

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...