W moim pudełku mieszkają elfy


Często koledzy - wędkarze pytają o tworzone przeze mnie przynęty. Postanowiłem napisać parę słów o woblerach, jigach i innych „wynalazkach”, jakie powstają w moim małym warsztacie. Przedstawię kilka ulubionych wzorów. Może kogoś w ten sposób zainspiruję, a początkujący luremakerzy znajdą dla siebie jakieś ciekawe informacje. Na pierwszy ogień pójdą woblery na klenie i jazie.

ELF


Ten niepozorny wabik zrobiłem 2 lata temu i od razu stał się moim jaziowym numerem 1. Pamiętam jak poszedłem nad jeden z wiślanych dopływów poustawiać nowe woblerki. Woda była znacznie podniesiona a napotkani wędkarze, którzy schodzili z wody, pytani o wyniki tylko kręcili głowami. Zapiąłem mikruska na agrafkę i przytrzymałem na żyłce. Przy swojej niewielkiej wadze pracował nawet w bardzo mizernym uciągu. Praca nie wyglądała całkiem fajnie, ale nie jakoś szałowo, pomyślałem, że trzeba dać mu szansę. Chciałem sprawdzić jak będzie sprawował się wypuszczony kilka metrów niżej i ku mojemu zdziwieniu już na pierwszych kilku metrach prowadzenia uderzył w niego jazik ok 40 cm.



Na elfy złowiłem w tym samym sezonie sporo ładnych jazi, kleni, okoni, brały na nie również małe sandacze, jelce a nawet ukleje. Nie sprawdzałem tego modelu na wodzie pstrągowej, ale myślę, że i z kropkami sobie będzie radził. Woblery te to przynęty pływające lub „zawieszone”, pozwalające wędkarzowi na spławianie z nurtem i obławianie burt, opasek i wolniejszych fragmentów rzek. Zbroję je najczęściej w druciaki Ownera o numerze 10. Największa zaletą Elfów jest delikatna praca nawet przy bardzo powolnym zwijaniu zestawu.
 
ELF PLUS

Tam gdzie Elfy ze względu na swoją delikatność nie zawsze sobie radzą, na napływach główek, przelewach i rafach, czyli wszędzie tam gdzie potrzebne są dłuższe rzuty a przynęty chcemy sprowadzać wachlarzem używam przeciążonej wersji woblera (PLUS). Nie wiem i nie zamierzam wnikać w to, kto pierwszy zaczął stosować woblery „z jajem”. Mnie inspirowały przynęty Jakuba Podleśnego. Zaadaptowany patent konstrukcyjny sprawdził się znakomicie w ELFACH i stworzył kolejny udany wabik. ELF Plus pracuje bardzo stabilnie. Na żyłce 0,14 można nim rzucić już na sporą odległość. Drga z dużą częstotliwością i kusi wspaniale klenie, jazie a nawet bolenie. Sprawdzał się całkiem nieźle na wiślanych opaskach i wiosenno-letnich połowach na niewielkich dopływach. Zbroję je również w Ownery, ale ze względu na boleniowe przyłowy używam mocniejszych modeli.


Przynęty prawie zawsze maluję farbami akrylowymi/akwarelowymi. W obydwu wariatach elfów dominują barwy naturalne: perłowe opalizacje, zielenie, brązy. Niezawodny jest także wariant czarny z żółtymi lub złotymi dodatkami. 


Komentarze

  1. Zdecydowanie zbyt rzadko wstawiasz zdjęcia swoich wobków !
    Są wspaniałe !
    Wszystkiego dobrego na nowy sezon 2015 !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Tomku! Wszystkiego Najlepszego również dla Ciebie i Twojej rodziny w 2015! Co do wobków, będzie ich więcej..

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Sierpniowe muchowanie

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...