Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2014

Po pracy...

Obraz
Popołudnie nad Wisłą było bardzo przyjemne, Woda była znacznie podniesiona, a przy nadbrzeżnych trawkach buszowały klenie i jazie. Nastawiłem się, jednak,  na bolki. Po około godzinie łowienia namierzyłem atak patrolowca. Wyszedł na płytszą kamienną łachę i zaatakował tuż przy brzegu, zrobił zwrot i odpłynął w stronę dołka. Po o dziesięciu minutach ponowił akcję. Zmieniłem stanowisko, żeby miec go w zasięgu rzutu. Kilka rzutów standardowymi boleniówkami nie przyniosło skutku więc założyłem ZZ rapa od Tomy'ego. Wolne prowadzenie, opad, podbicie, trzy obroty korbką i strzał! Branie było bardzo efektowne i ryba bardzo pewnie się zacięła. Boleń na zdjęciu z komórki wygląda bardzo chudo, choc w rzeczywistości był w znacznie lepszej kondycji. Znowu nie udało się przekroczyc 70 cm, ale i tak byłem zadowolony. Na koniec spotkałem jeszcze znajomego forumowicza, który skutecznie łowił tego dnia kleniojazie, chwilę pogadaliśmy i przed zmierzchem wróciłem do domu.

Wisła i popołudniowe klenie

Obraz
To nie miało byc tak. Ustawiłem się na bolenie. Wędka do 30g, plecionka z przyponem fluorocarbonowym 0,20 mm, a w kamizelce głównie większe przynęty. Na szczęście małe pudełeczko klenio-jaziowe zawsze też ze sobą targam, więc udało się trochę połowic. Szału nie było, na główkach pokazywały się klenie i jazie i nawet chętnie wychodziły do moich wobków na przegrubionym zestawie. Dobre były też obrotówki. O dziwo, malutkie przynęty całkiem dobrze pracowały w połączeniu z dośc toporną resztą. Klenie rozmiarowo nie powalały. Wszystkie złowione sztuki miały poniżej 40 cm.


Nie zawsze udawało się zaciąc nawet zdecydowane brania, ale winę zrzucam na sztywną linkę i fluorocarbon. Zostałem do wieczora w nadziei, że coś się wydarzy o zmierzchu, ale nic specjalnego się nie działo, więc zwinąłem sprzęt ok 21. Niby to jeszcze lato, wakacje, ale w powietrzu czuc już nadchodzący wrzesień.