Rybki z małej rzeczki

Na kolosy nigdy się nie nastawiam jadąc nad moją małą rzeczkę, ale zawsze podświadomie czekam na niespodziankę. Teraz jej nie było, ale skradanie się brzegami ciurków i pstrągowe podchody zawsze mi się podobają i mają w sobie to coś. 


To był wspólny wypad z Kowalem - mucha i spinning. Brań i rybek było sporo, niestety rozmiary złowionych pstrągów i lipieni były raczej mizerne. Testowałem jigi.  

Kropki ochoczo wychodziły do zwykłych pióraków, do jętek i do voodoo jiga. Największy z moich pstrążkow połakomił się na czarną pijawkę. U towarzysza wyprawy królowały nimfy w różnych wzorach. Zagryzały je wymiennie pstrągi i lipienie.

Voodoo jig


Komentarze

  1. U Ciebie też trochę zarośnięte! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To akurat fotka z odcinka "wygolonego" :) reszta zarośnięta jeszcze bardziej ale przynajmniej woda się tak nie nagrzewa a to rybkom sprzyja. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...