Buszując w pokrzywach

Po ostatnich deszczach i gwałtownych burzach mało jest miejsc nadających się do łowienia. Wisła wciąż brudna , niesie duże ilości patyków traw i innych śmieci.  Szukałem jakiejś ciekawej alternatywy, ale w końcu jak zwykle wylądowałem na mojej rzeczce. Znowu udało się połowić, tym razem więcej było kleni, choć i jazik jeden malutki ok 30 cm połakomił się na czarnego woblerka w żółte grochy. Niemiłosiernie poparzyły mnie pokrzywy, ale chyba było warto. Testowałem różne przynęty. Bardzo zadowolony jestem z pracy imitacji widelnicy do której biły nieduże klenie a nawet ukleje. W końcu trafił się też przyzwoity kleks 40+. Złowiłem go na niezawodnego ostatnimi czasy jasno-złotego mikrusa w czarne kropki. Zaliczyłem udane popołudnie nad wodą, czegoż chcieć więcej...

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Sierpniowe muchowanie

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...