Sierpniowe klenio-jaziowanie


7.00. Znowu łowienie zacząłem od ulubionej opaski. Co jakiś czas przy brzegu pokazywał się boleń, ale w planie były dziś klenie i jazie. Rapka najwyraźniej chciała zaznaczyć swoją obecność, bo zaatakowała z impetem dwu-centymetrowego woblerka i tylko ona jedna chyba wie jakim cudem się nie zapięła. Przeszedłem kilkanaście metrów dalej i złowiłem niedużego klenika. Za chwilę na czarnego mikruska w żółte kropki połakomił się jaź. Na samym końcu rozmytej opaski przysiadłem na trochę dłużej. W tym miejscu pojawiają się ładne klenie, ale dość trudno je przechytrzyć. Nie inaczej było tym razem.

Parę nerwowych "puknięć", jakieś odprowadzenia i wreszcie jest. Pewne branie z powierzchni na smużaka w naturalnym spływie. Ostatnie minuty łowienia poświęciłem płani żwirkowej poniżej opaski. To miejsce nie należy do łatwych, zwłaszcza na "niżówce", a tym razem łowienie utrudniały jeszcze cały czas wieszające się na kotwiczkach rośliny. Musiałem trochę poczekać aż klenie wrócą, bo na wodzie o głębokości do 30 cm, wejście na miejscówkę skutkuje zawsze odpłynięciem rybek. Na brania czekałem jakieś 15 minut, pierwsze zepsułem, za to drugie zakończyło się holem kolejnego klenia, który nie oparł się czarno-żółtemu wabikowi. 
Żadna ryba nie przekroczyła dziś 40 cm, ale ilość brań całkowicie to zrekompensowała.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Sierpniowe muchowanie

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...