Opaskowych łowów ciąg dalszy

03.05
Na wiślanej opasce zameldowałem się ok 5.00. Zauważyłem niewielkie oczko przy samych kamieniach. Mikrowoblerka za piątym przepuszczeniem wzdłuż brzegu zaatakował dwudziestocentymetrowy jelec. Przesunąłem się o dziesięć metrów w dół i zaobserwowałem żerujące jazie. Zbierały z powierzchni niewielkie owady. Pierwszy zgarnął wabik znacznie bliżej niż się spodziewałem. To była ładna sztuka, taka gruba złotawa "pięćdziesiątka". Na kiju miałem go jakieś10-12 sekund. Dwa razy wyskoczył w górę niczym pstrąg i wytrząsnął przynętę z pyska. Następny jaź "bujnął się tylko cztery razy na kiju i nawet go nie zobaczyłem. Niepowodzenia wynagrodził mi Kleń ok 40 cm, którego wyciągnąłem kilkanaście metrów dalej. Tego dnia brań było bardzo dużo, ale moja skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Złowiłem pierwszego w tym roku okonka, ale czekała mnie jeszcze jedna niespodzianka.
W trakcie obławiania opaski zauważyłem rybę płynącą spokojnie za woblerkiem. Odruchowo przyśpieszyłem prowadzenie i na , dosłownie, ostatnim metrze, tuż pod wędką zobaczyłem jak boleń też przyspieszył. Zrobiłem jeszcze jeden ruch przynętą ku powierzchni i w końcu uderzył. Był mały ale na delikatnym zestawie z "czternastką" nawet 45 cm bolenik trochę mógł poszaleć. Ostatnią rybą złowioną przy końcu opaski był niewielki kleń. Agresywny trzydziestak "zagryzł" białą obrotówkę nr 2. Co ciekawe, prawie pod same nogi eskortował go drugi, bardzo duży kleń.

05.05.
Dzień malucha zaczął się jazikiem ok 35 cm spiętym tuż przy nogach, w trakcie próby sięgnięcia podbieraka. Znowu było wiele brań, i kilka ryb wyciągniętych na małe woblerki, ale największy klenik miał tylko 35 cm. Niestety było też sporo strat w przynętach. Trzeba będzie teraz wystrugać co nieco.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Sierpniowe muchowanie

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...