Krótki wypad

Nad wodą byłem ok południa. Lekkie ochłodzenie nie zniechęciło ryb całkowicie do żerowania. Na samym początku rozmytej wiślanej opaski trafił się klenik niecałe 30 cm, ale miałem też parę nerwowych skubnięć woblerka, Zielony mikrus całkiem ładnie sprawuje się w tym roku, ale postanowiłem sprawdzić jeszcze inne, świeże przynęty. Na pierwszy ogień poszedł złoto-brązowy robal. Szybka korekcja długości steru , parę rzutów i miałem pierwszą rybkę. Płotka bardzo agresywnie uderzyła i zapięła sie za wszystki trzy groty kotwiczki. Było coraz chłodniej, mimo to raz na jakiś czas można było dostrzec aktywne ryby. Jedną upatrzoną udało się skusić do brania. Kleń "średniak" ok 35 cm zaatakował wobler wolno sprowadzany "wachlarzem" w stronę brzegu. W zimnej wodzie był dość waleczny. Zacaczył się delikatnie na zewnątrz pyska, ale druciany owner odprowadził go grzecznie do podbieraka. Były jeszcze jakieś niemrawe puknięcia, ale nic więcej nie udało się złowić.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

I znowu przyjdzie maj - woblery Ławica

Sierpniowe muchowanie

Wzdręgi, krasnopiórki, pięknotki...