Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2012

Niedzielna Wisła

Obraz
Niedziela, budzik miał  zadzwonić o 3.45, ale i tak obudziłem się na chwilę przed alarmem. Sprzęt czakał już spakowany w przedpokoju, Zjadłem jakieś szybkie, nazwijmy to,  śniadanie i pojechałem nad Wisłę z nadzieją, że miejscówka nie będzie zajęta i że poziom wody nie będzie tak dramatycznie niski jak ostatnimi czasy. Nie było nikogo, ale wody też niestety w rzece trochę brakowało. Zmontowałem zestaw boleniowy. Ataków powierzcnioych było bardzo niewiele, w sumie miałem dwa brania, z czego jedną rapkę udało się złowić na tomkowego raptorka. Boleń miał ok 50-55 cm.
Biczowanie wody boleniowymi wokami znudziło mnie za jakiś czas więc postanowiłem przenieść się na opaskę w poszukiwaniu jazi. Znalazłem małe stako rybek, ale te kompletnie mnie ignorowały. Wybierały spomiędzy kamyków pożywienie, co jakiś czas wystawiały płetwy ogonowe ponad powierzchnię lub tylko leniwie kręciły się ok pół metra od brzegu. Dwa niezacięte, szybkie "strzały" w najmniejszego (ok 1cm) woblerka pomalowa…

Krótki wypad

Obraz
Nad wodą byłem ok południa. Lekkie ochłodzenie nie zniechęciło ryb całkowicie do żerowania. Na samym początku rozmytej wiślanej opaski trafił się klenik niecałe 30 cm, ale miałem też parę nerwowych skubnięć woblerka, Zielony mikrus całkiem ładnie sprawuje się w tym roku, ale postanowiłem sprawdzić jeszcze inne, świeże przynęty. Na pierwszy ogień poszedł złoto-brązowy robal. Szybka korekcja długości steru , parę rzutów i miałem pierwszą rybkę. Płotka bardzo agresywnie uderzyła i zapięła sie za wszystki trzy groty kotwiczki. Było coraz chłodniej, mimo to raz na jakiś czas można było dostrzec aktywne ryby. Jedną upatrzoną udało się skusić do brania. Kleń "średniak" ok 35 cm zaatakował wobler wolno sprowadzany "wachlarzem" w stronę brzegu. W zimnej wodzie był dość waleczny. Zacaczył się delikatnie na zewnątrz pyska, ale druciany owner odprowadził go grzecznie do podbieraka. Były jeszcze jakieś niemrawe puknięcia, ale nic więcej nie udało się złowić.

Opaskowych łowów ciąg dalszy

Obraz
03.05
Na wiślanej opasce zameldowałem się ok 5.00. Zauważyłem niewielkie oczko przy samych kamieniach. Mikrowoblerka za piątym przepuszczeniem wzdłuż brzegu zaatakował dwudziestocentymetrowy jelec. Przesunąłem się o dziesięć metrów w dół i zaobserwowałem żerujące jazie. Zbierały z powierzchni niewielkie owady. Pierwszy zgarnął wabik znacznie bliżej niż się spodziewałem. To była ładna sztuka, taka gruba złotawa "pięćdziesiątka". Na kiju miałem go jakieś10-12 sekund. Dwa razy wyskoczył w górę niczym pstrąg i wytrząsnął przynętę z pyska. Następny jaź "bujnął się tylko cztery razy na kiju i nawet go nie zobaczyłem. Niepowodzenia wynagrodził mi Kleń ok 40 cm, którego wyciągnąłem kilkanaście metrów dalej. Tego dnia brań było bardzo dużo, ale moja skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Złowiłem pierwszego w tym roku okonka, ale czekała mnie jeszcze jedna niespodzianka. W trakcie obławiania opaski zauważyłem rybę płynącą spokojnie za woblerkiem. Odruchowo przyś…

Majowy poranek

Obraz
Dziś nad wodą byłem jeszcze przed piątą rano. Nastawiłem się na bolenie, jednak miejsce, w którym najbadziej lubiłem je łowić w zeszłym roku, było puste, no prawie, bo pojedyncze ataki boleni bardziej mnie zniechęciły niż zmusiły do większego wysiłku. Podczepiony leszcz pięćdziesiątak przegonił mnie po brzegu i wypłoszył większość aktywnych ryb z łowiska. Po godzinie ruszyłem na opaskę. Jaziowe opukiwania woblerków nie zakończyły się skutecznym zacięciem, ale kleń dość  pewnie uderzył w mały wabik i dał doholować się do brzegu.

 Miara pokazała czterdzieści centymetrów.


Jazie zaczęły lepiej żerować. Wypatrzyłem płynącego w moją stronę wzdłuż opaski, rzuciłem woblerem, zobaczyłem tylko falkę i poczułem lekkie puknięcie, a następnie mocne targnięcie wędziskiem. Jaź zaczepił się za grzbiet robiąc zwrot i teraz  spływał z prądem wybierając bez trudu "czternastkę" z kołowrotka. Był duży, miał ok pięćdziesięciu cm. Nie udało się go podebrać. Odhaczył się tuż przy brzegu, ale wcześ…