Posty

Wyświetlanie postów z 2011

Na przedzimiu

Obraz
Ciężka, "martwa" woda, oszronione brzegi, cisza, na pozór brak oznak życia - tak właśnie wygląda RZEKA na przedzimiu. Jednak widok późno-listopadowej Wisły ma w sobie coś bajkowego. Trzeba szukać, zwłaszcza teraz, bo ryby, które latem spotykaliśmy rozproszone na różnych odcinkach, grupują się przed nadejściem zimy.


13.11
Okonie namierzyłem na miejscówce tydzień wcześniej. Nie byłem wtedy dobrze przygotowany - wędka z c. w. do 30 g, plecionka i duże, a raczej za duże gumy. Tym razem miało być inaczej. I było, wklejanka, żyłeczka 016 mm i pudełko paprochów na 3-gramowych główkach. Nad wodą byłem ok godziny 6.00. Mróz dawał się we znaki i przelotki zamarzały niemiłosiernie, ale to nie miało żadnego znaczenia. Jedną z pierwszych ryb ryb jakie wtedy złowiłem był okoń ok 25 cm. Brań było mnóstwo. W ciągu trzech godzin na wolno prowadzone tuż nad dnem gumki połakomiło się kilkanaście okoni (18 -27 cm), ok 30-centymetrowy karaś i pięć kleni w przedziale 33-36 cm.

20.11

Mimo ambitnyc…

Niedzielne wędkowanie...

Obraz
W niedzielne przedpołudnie zawitaliśmy nad stawy w miejscowości Wieniec. Nim jeszcze wszyscy rozłożyli wędki Iga złowiła swojego pierwszego karpia...

Mimo świetnego początku później nie było tak okazale...

Daria walczyła dzielnie z karasiami...

Pogoda dopisała, było chyba nawet „zbyt ładnie” a to zachęcało ważki do zalotów w nadbrzeżnych zaroślach

Ach te karasie...
Brań i rybek było bardzo dużo, ale, niestety, wielkością nie powalały. Na koniec Kowal złowił jeszcze jednego karpia i tak zakończyło się niezielne rordzinne wędkowanie

Lipcowy Boleń

Obraz
Lipcowe bolenie potrafią doprowadzić wędkarza do obłędu. Czasem żerują dosłownie wszędzie, a nasze przynęty omijają szerokim łukiem i choć stosujemy rozmaite sztuczki często schodzimy z wody "o kiju". Tym razem dopisało szczęście w rozmiarze 67 cm. Wcześniej zanotowałem jeszcze dwa chybione lub też nie zacięte ataki z dużej odległości, a na sam koniec skułem jeszcze bolenia ok 50 cm, który zapędził się na płyciznę za szybko prowadzonym woblerem.

Poranek nad Wisłą

Obraz
Niedziela, sobotnie deszcze wystraszyły większość wędkarzy i o 7 rano, nad rzeką byłem prawie sam. Ataków powierzchniowych nie było nigdzie widać, ale jak tylko słońce lekko zaczęło przebijać się przez chmury, przy brzegu, na siedmiocentymetrowego woblera, udało się złowić bolenia ok 60 cm.


W sumie zaliczyłem jeszcze 2 kontakty z boleniami. Najpierw jeden maluch uderzył w wobka prawie pod nogami, ale go nie zaciąłem, a chwilę później, po braniu w warkoczu i krótkim holu ok 50-centymetrowy wypiął się przy brzegu. Na koniec wystraszył mnie jeszcze spory leszcz zaczepiony przypadkiem za płetwę grzbietową i zadowolony wróciłem do domu ok 10.00...

Dzień Bolenia...

Obraz
Dzień Bolenia, a w zasadzie popołudnie, mniej więcej ok g 17... rzeka Wisła

W rolach głównych wystapili:







Woblerka zaatakowało w sumie 13 bolków z czego 9 udało się szczęśliwie wyholować. Poza jednym maluszkiem ok 35 cm cała reszta była miarowa, 3 szt w przedziale 40-50 cm i 5 rybek między 50 i 60 cm.

Majowa Wisła

Obraz
Pierwsze ciepłe majowe dni. To miał być tylko taki testowy półtoragodzinny wypad, ot przysłowiowe podbicie karty obecności nad rzeką. Zaczęło się od szczupaka, który na napływie zaatakował woblerka JL przemalowanego na czerwonooką uklejkę, za jakiś czas zanotowałem mocne, niezacięte i bardzo agresywne branie w nurcie, następnie na kiju zameldował się ładny boleń, który jednak po szybkim odjeździe wypiął się robiąc świecę niczym pstrąg. Na samym końcu po wodzie przegonił mnie pan leszcz przypadkowo podczepiony za płetwę grzbietową. Czasem dobrze jest wyskoczyć na rybki po pracy, nawet na godzinkę, dwie...

Skuteczne otwarcie sezonu

Obraz
02.04.2011 Zagnało mnie nad moją małą rzeczkę, chciałem przetestować zrobione ostatnio mokre muszki, no i oczywiście połowić kleni, których, jak wiem, trochę w tej wodzie pływa. Po półtorej godziny bezowocnego obławiania ciekawszych miejscówek i wypatrywania powierzchniowej aktywności ryb, wróciłem do samochodu i przy pomocy taśmy izolacyjnej przymocowałem do muchówki kołowrotek spinningowy. Pomyślałem, że przynajmniej sprawdzę jeszcze zrobione tej zimy woblerki i obrotówki. Test pracy przynęt wypadł pomyślnie, za to ryby, na które zamierzałem polować w dalszym ciągu nie chciały „współpracować”. W końcu doczekałem się pierwszej kwietniowej rybki. Jedyną, jak się później okazało, zdobyczą wyprawy okazał się nie kleń, a pstrąg 37 cm, a pomyślnie zakończony hol na bardzo delikatnym zestawie dał mi sporą satysfakcję. Pstrąg uderzył w złożoną przeze mnie wirówkę z pomarańczowym koralikiem w miejscu lekkiego przewężenia z wyżłobionym dołkiem, niby nic nadzwyczajnego, miejscówka pstrągowa, …